Początki Polskiego Państwa Podziemnego

ppp-pamietamy

W walczącym jeszcze kraju narodziły się pierwsze struktury podziemne upadającego państwa polskiego. W nocy z 26 na 27 września 1939 r. podjęto w Warszawie decyzję o kontynuowaniu walki z wrogiem w oparciu o dywersję i przygotowywaniu kraju do wyparcia przeciwnika po zmianie sytuacji wojennej. Obecny na tej nocnej naradzie, dowodzący obroną stolicy gen. Juliusz Rómmel, zgodził się na propozycję gen. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego dotycząca przeniesienia walki do podziemia. W tym samym czasie do Warszawy przybył mjr Edmund Galinat, wysłannik Naczelnego Wodza E. Rydza-Śmigłego, z sugestią, aby gen. Rómmel polecił mjr. Galinatowi zorganizowanie dywersji w kraju. Wysłannik został przekazany gen. M. Karaszewiczowi-Tokarzewskiemu, który rozpoczął tworzenie struktur konspiracyjnych.

Pierwszymi zadaniami armii podziemnej było zabezpieczenie broni i amunicji, sprzętu technicznego, ukrycie pieniędzy i nawiązanie łączności z polskim rządem. Już kilka dni później powstała nazwa Służba Zwycięstwu Polski (SZP), jej statut, podział na okręgi i obwody, organizacja Komendy Głównej oraz wytyczne pracy. SZP rozwijał się bardzo sprawnie. Podporządkowano wiele samodzielnych grup partyzanckich, tworzyły się oddziały bojowe, minerskie i szturmowe, planowano ataki dywersyjne. Działano także na polu propagandy, wydając co dwa tygodnie „Wiadomości Polskie” i w planach mając wypuszczenie dalszych broszur naświetlających sytuację w okupowanym kraju. Alarmowano o braku broni, szczególnie pistoletów i karabinów maszynowych. Na terytorium rumuńskim zostawiono 30 mln złotych, które były przeznaczone na prace konspiracyjne. SZP grupowała w swoich szeregach przedstawicieli PPS, ludowców oraz narodowych organizacji. Wszystkie one były zjednoczone i współpracowały ze sobą.

Na początku października 1939 r. utworzono Główną Radę Polityczną z przedstawicieli PPS, SL, SN i SD , a następnie powstanie przy SZP 15 października 1939 r. Centralnego Komitetu Organizacji Niepodległościowych (CKON) , w którego skład weszło kilka ugrupowań wojskowych i wojskowo-politycznych i tylko jedna partia polityczna – Stronnictwo Pracy. Nie była to jednak trwała struktura, bowiem uległa rozkładowi w kwietniu 1940 r. Podobnie krótko funkcjonowało inne zrzeszenie 25 organizacji niepodległościowych w Komitecie Porozumiewawczym Organizacji Niepodległościowych (KPON), który działał do sierpnia 1940 r. Po rozpadzie KPON na jego miejscu powstała Konfederacja Narodu. Zdołała się ona utrzymać do wiosny 1941 r. Podziwiać można sprężystość działań przy odtworzeniu administracji polskiej w podziemiu, która miała jednoczyć we wspólnym wysiłku o wolność narodu różne organizacje wojskowe i polityczne

Fragment pracy magisterskiej „Polska konspiracja w obwodzie lwowskim
w latach 1939-1941 i 1944-1946”

Reklamy

Sowieckie zbrodnie na polskiej ludności z okolic Bełchatowa, cz. III

LISTA OFIAR ZBRODNI KATYŃSKIEJ Z BEŁCHATOWA I POWIATU BEŁCHATOWSKIEGO

 

Imię, nazwisko i     stopień      Urodzony Jednostka wojskowa lub policyjna Zawód    Informacje dodatkowe    Miejsce

Śmierci

ppor. Jan Arabski 15.12.1901 w Grocholicach nauczyciel Miednoje
przod. Franciszek Bąkiewicz 14,09.1901 w Radomsku Post Policji w Łękawie policjant Komendant Posterunku Policji w Łękawie. Miednoje
post. Feliks Białas 24.08.1905 w Wawrzyszowicach Post. Policji w Klukach policjant Miednoje
st.post. Jan Biłek 01.01.1892 w Kole Post Policji Bełchatów/Łękawa policjant Miednoje
mjr.dypl. Mieczysław Fiedler 15.04.1899 w Zelowie 2 pułk ułanów Szef sztabu gen. Piotra Skuratowicza. Charków
por.rez. Hilary Frijaf 27.12.1887 w Napadowka(Ukraina) ekonomista Dyr. Banku Spółdzielczego w Drohiczynie. Córka była Dyrektorką Szkoły w Kurnosie. Charków
por. Władysław Gąsiorowski 22.11.1902 w Warszawie 56 pp inż. leśnik Rodzice mieszkali w Zelowie(mieli browar i prowadzili działalność charytatywną).Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. Charków
ppor. Władysław Głowacki 14.04.1900 w Bełchatowie PKU Pińsk

artyleria

ziemianin Katyń
przod. Maksymilian Gojan 17.07.1891w Czarnokuzy policjant W latach 30 służył na posterunku w Bełchatowie. Miednoje
st.post. Andrzej Góra 27.11.1891 w Łękińsku Post. Policji w Moszczenicy policjant Miednoje
nadinsp. Stanisław Hetmanek 14.04.1895 w Warszawie Zastępca Komendanta Straży Granicznej w Komendzie Głównej w Warszawie straż graniczna Rodzice pochodzili z Zelowa. Od 1930 pracował w Straży Granicznej. Katyń
st.post. Leon Jeziorny 14.04.1900 Post. Policji w Łękawie policjant Miednoje
przod. Teodor Karnikowski 05.11.1899 wŁodzi Post. Policji w Ruścu policjant Komendant Posterunku Policji w Ruścu(od 1927). Miednoje
st.post. Franciszek Kaszuba 12.07.1889w Greifswald(Niemcy) Post Policji w Wadlewie policjant Z-ca Komendanta Post.w Wadlewie OdznaczonyMPzaW,MDzoN,BMzaDSŁ. Miednoje
por. Wiktor Kowalski 24.11.1906 w Zawadach koło Bełchatowa 4 pułk Strzelców Podhalańskich żołnierz Żona jego Genowefa Kowalska z d.Ruszkiewicz   pochodziła z Bełchatowa. Służył w jednostce w Cieszynie, Komorowie i Ostrowie Mazowieckim. Katyń
post. Leon Kulczycki 1895 w Szczukocice Post Policji w Bełchatowie policjant Miednoje
ppor.rez. Józef Łuczyński 09.03.1900 w Pabianicach Post. Policji w Zelowie murarz Służba pomocnicza w policji. Członek POW, Związku Strzeleckiego. Medal za wojnę polsko-bolszewicką. Miednoje
przod. Władysław Majdecki 1908 w Radomsku Post. Policji w Łękawie policjant Miednoje
ppor. Stanisław Mendrzycki 13.10.1910 w Paplinie 25 pp nauczyciel Od 1932 nauczyciel w Sromutce. Prowadził Związek Strzelecki w Bujnach Szlacheckich i Sromutce. Charków
ppor. Edmund Mielczarek 10.11.1891 w Łękińsku nauczyciel Uczył w szkole powszechnej w Sieradzu. Członek POW. Brał udział w wojnie pol-bolsz. Charków
ppor rez.   Dr Zygmunt Pajewski Doktor medycyny Społecznik bełchatowski.Prowadził przed wojną w Bełchatowie kursy PCK. Katyń
ppor.rez. Wacław Pastwa 17.09.1902 w Warszawie DOK III grafik-kreślarz Mobilizacja w Grodnie. Służba intendentury. Katyń
post. Marian Pełczyński 23.11.1901 w Woli Kruszyńskiej policjant Miednoje
płk. Tadeusz Prauss 21.12.1896 w Warszawie Dowódca Lotnictwa Armii Modlin pilot Mieszkał przez pewien czas z rodzicami w Zelowie. Na froncie polsko-bolszewickim odbył 41 lotów bojowych. Charków
ppor. Stanisław Przyjemski 18.06.1896 w Drohiczówce pow.zaleszczycki OK IX 30 DP nauczyciel Dowódca kolumny taboru w Szczercowie. Do niewoli dostał się w lasach chełmskich. Katyń
por.rez. Ludwik Różycki 22.12.1882 w Kleszczowie OK I prawnik Ofic. Kadra OK I..Od 5.11.1928 Szkoła Podchorążych w Śremie. Katyń
st.post. Józef Szewczyk 30.10.1899 w Krobanówku koło Zduńskiej Woli Post. Policji w Klukach/

Walewicach/Węglewicach koło Wieruszowa

policjant Komendant Post. Policji w Klukach..Jego żona Helena z d. .Kowalczyk   pochodziła z Bełchatowa. Miednoje
ppor.rez. Anzelm Sztajnert 17.01.1912 w Kucowie 1 ppLeg. nauczyciel Absolwent Państw. Semin. Nauczycielskiego w Łęczycy. Katyń
przod. Zygmunt Żandarowski 09.12.1901 w Małcz Post. Policji w Wadlewie policjant Komendant Post. Policji w Wadlewie.Odznaczony BKZ,MDZON,GwOPrzemyśla,OH”Orleta”. Miednoje

Powyższa lista ofiar zbrodni katyńskiej nie jest zamknięta, i w przyszłości będzie podlegała kolejnym weryfikacjom dzięki ujawnianiu nowych szczegółów dotyczących tej zbrodni.

Opracował Adam Chęciński

Powyższa tabela jest załącznikiem do artykułu „Dwa brzozowe Krzyże”.

Sowieckie zbrodnie na polskiej ludności z okolic Bełchatowa, cz. II

fotka blog por. Wiktor Kowalski

Do niewoli sowieckiej po 17 września dostali się także mieszkańcy z Bełchatowa i jego okolic. Niektórzy pochodzili z jednostek frontowych wycofujących się na wschód. Największą grupę stanowili funkcjonariusze policji, którzy w warunkach wojennych mieli pełnić funkcję antydywersyjną i zabezpieczającą infrastrukturę naszym regionie. Wobec zbliżania się jednostek niemieckich dostali rozkaz wyjazdu na wschodnie tereny.

Franciszek Kaszuba pełniący służbę zastępcy komendanta posterunku w Wadlewie otrzymał rozkaz ewakuacji na prawy brzeg Wisły. Rodziny Kaszubów i Żandarowskich (Zygmunt Żandarowski był wtedy komendantem posterunku policji w Wadlewie) ruszyły w drogę, lecz w Jeżowie dostali nowe wytyczne- rodziny miały wracać do Wadlewa, a mundurowi na rowerach czym prędzej jechać pod Warszawę. Rodzina Kaszubów więcej już go nie widziała ani nie dostała od niego żadnych informacji. Podobno jeszcze Franciszka Kaszubę widział jakiś żołnierz w Równem, ale informacje na jego temat dotarły do rodziny po kilkudziesięciu latach- po publikacji spisu Polaków zamordowanych w Miednoje. Z dokumentów wynika, że jego transport z obozu wyjechał 4 kwietnia 1940 roku, a następnego dnia został zamordowany w Miednoje.

Dziesięć dni później w tym samym miejscu stracił życie Teodor Karnikowski (komendant posterunku policji w Ruścu). Jak pamięta pan Leon Cywiński: „przodownik Karnikowski pełnił tę funkcję od 1927 roku, był to człowiek życzliwy, pomocny, który świetnie znał Rusiec i jego okolice”.

Córka Józefa Szewczyka- Helena Gabryjończyk wspomina, że jej ojciec był Komendantem Posterunku Policji w Klukach. W późniejszym czasie pracował również na posterunku w Walewicach i Węglewicach., aż w końcu wybuchła wojna i ewakuował się jak pozostali policjanci na wschód. Dostał się do obozu w Ostaszkowie, z którego wysłał kartkę do rodziny. Pisał w niej „,że żyje, jest mu „nieŻle( literę Ż celowo napisał z dużej) i żeby dziadek zaopiekował się rodziną”. Żona jego po wojnie została w Bełchatowie, gdzie pracowała w ”Bawełniance”. Były to już czasy terroru komunistycznego. W obawie przed konsekwencjami zniszczyła kartkę z Ostaszkowa.

Urodzony w Zawadach niedaleko Bełchatowa, Wiktor Kowalski był porucznikiem w 4 pułku strzelców podhalańskich. Po klęsce polskiej armii wyruszył w cywilnym ubraniu w poszukiwaniu rodziny, która uciekła na wschód. Aresztowany przez Sowietów trafił do obozu w Kozielsku. Przysłał stamtąd kilka listów – ostatni z datą 4 luty 1940 roku. W październiku 1943 roku jego rodzina otrzymała pismo od niemieckiego Czerwonego Krzyża o znalezionych zwłokach por. Wiktora Kowalskiego w lesie katyńskim.

Każdy z rozstrzelonych Polaków miał założoną przez NKWD teczkę osobową , w której były też informacje o rodzinie. Służby sowieckie otrzymywały te dane od niemieckiego Gestapo. Według Instytut Pamięci Narodowej, NKWD zamordowało w 1940 roku od 550 do 600 policjantów z przedwojennego województwa łódzkiego. W bełchatowskim kościele pw. Miłosierdzia Bożego na Binkowie znajduje się kaplica oraz pamiątkowa tablica upamiętniająca pamięć zbrodni katyńskiej.

Sowieckie zbrodnie na polskiej ludności z okolic Bełchatowa, cz. I

policjanci_II_RP_jeńcyPolscy cywile i policjanci konwojowani przez NKWD do punktów załadunkowych

W połowie września 1939 roku rozbita, ale wciąż walcząca armia polska cofała się coraz bardziej na wschód, wierząc, iż tam możliwe będzie powstrzymanie niemieckiej nawały i wyczekanie odsieczy zachodnich mocarstw. Wszelkie nadzieje upadły, gdy nad ranem 17 września wschodnie granice Rzeczpospolitej przekroczyła (bez wypowiedzenia wojny) armia sowiecka. Oficjalnie wkraczali jako obrońcy wschodnich mniejszości przed dezorganizacją i upadkiem państwa polskiego. Nieoficjalnie wypełniali postanowienia paktu Ribbentrop – Mołotow z 24 sierpnia 1939 roku, mówiącego m.in. o rozbiorze Polski.

Armia Czerwona wzięła do niewoli ponad 200 tysięcy szeregowych żołnierzy oraz oficerów. Jeńcy pochodzili z oddziałów działających na tym obszarze oraz z wycofujących się jednostek frontowych.
W listopadzie zwolniono do domów szeregowców, a pozostałych zamknięto w kilku dużych obozach znajdujących się w dawnych klasztorach. W Ostaszkowie osadzono funkcjonariuszy policji, pracowników sądownictwa, żołnierzy i oficerów KOP. Natomiast w Kozielsku i Starobielsku zamknięto podoficerów i oficerów Wojska Polskiego. Polskich obywateli oddano pod dozór i jurysdykcję NKWD.

5 marca 1940 Komisarz Spraw Wewnętrznych ZSRR -Ł. Beria wystąpił z wnioskiem do najwyższych władz państwowych o rozstrzelenie polskich obywateli (14,7 tys z Kozielska, Starobielska, Ostaszkowa oraz 10,7 tys więźniów cywilnych). W uzasadnieniu napisał: „Wszyscy oni są zatwardziałymi, nie rokującymi poprawy wrogami władzy sowieckiej”. Wniosek oprócz Stalina podpisali najwyżsi funkcjonariusze państwa sowieckiego: Mołotow, Woroszyłow, Kaganowicz, Kalinin i Mikojan.

Akcja masowych rozstrzeliwań rozpoczęła się w kwietniu 1940 r. W Kozielsku, osoby wytypowane do wyjazdu zbierały się o określonej porze na zbiórce, w celu poddania ich rewizji. Odbierano im ostre narzędzia, a oddawano z depozytu pieniądze i odznaczenia. Następnie transportowano ich koleją do Gniezdowa koło Smoleńska. Stamtąd co pół godziny podjeżdżała karetka typu „czarnyj woron” i zabierała około 30 jeńców. Część trafiała do tzw. „daczy” NKWD w Katyniu gdzie zostali zabijani, a ich ciała oprawcy wywozili do wykopanych w lesie dołów śmierci. Pozostałą część jeńców wywożono bezpośrednio do lasu, gdzie rozstrzeliwano ich nad wykopanymi grobami. Zdarzały się strzały podwójne, potrójne w tył głowy a nawet dobijanie bagnetem.

Jeńców z obozu w Starobielsku dowożono koleją do Charkowa, a stamtąd samochodami do piwnic urzędu NKWD, gdzie ich zabijano i chowano w Piatichatkach koło Charkowa. Osadzonych w obozie w Ostaszkowie przewożono do urzędu NKWD Kalininie (Twerze). Tam po odkreśleniu jeńca na liście zakładano mu kajdanki i prowadzono do dźwiękoszczelnego pomieszczenia w piwnicy, gdzie oprawcy zabijali strzałem w tył głowy. Zamordowanych wywożono do dołów śmierci w Miednoje.

Teren grobów starannie zamaskowano, wyrównując ziemię i sadząc drzewa. Na miejsce masowych grobów wybrano leśne tereny ośrodków wypoczynkowych NKWD. Latem 1942 r. grupa polskich robotników przymusowych, pracujących w rejonie Smoleńska dowiedziała się od ludności miejscowej o masowych grobach polskich żołnierzy. Postawili tam dwa brzozowe krzyże. Po ataku III Rzeszy na ZSRS rząd polski stanął po stronie Związku Sowieckiego. Gen. Anders zaczął tworzyć w tym kraju Polską Armię dopytywał się o tych kilkunastu tys. oficerów. Stalin miał mu odpowiedzieć cynicznie, że „uciekli…no choćby do Mandżurii”.

W 13 kwietnia 1943 Niemcy ogłosili w mediach o znalezieniu pod Smoleńskiem masowych grobów polskich oficerów zamordowanych przez Sowietów w 1940r. Rozpoczęto prace ekshumacyjne. Rząd sowiecki zaprzeczył obciążając winą Niemców.

W powojennej Polsce „władza ludowa” chciała słowo „Katyń” wymazać z pamięci. Zakazano pisać, mówić o Katyniu. Osoby, które publicznie mówiły o prawdzie katyńskiej były wyrzucane ze szkół, pracy, trafiali do więzienia, albo ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Prawda katyńska przetrwała jednak w polskim społeczeństwie.

II wojna światowa w okolicach Bełchatowa, cz. V

Cehak_Leopold_JanGen. Leopold Cehak, dowódca 30 DP

 

Niemiecka 18 DP atakowała na linii Szczerców-Bełchatów, a następnie Bełchatów-Drużbice-Dłutów, natomiast 19 DP skierowała się Rogowiec-Rząsawa-Grocholice z obejściem Bełchatowa od wschodu. Pewni siebie żołdacy Hitlera meldowali jeszcze 4 września, że opór polski jest „wszędzie słabnący”. Niemile się przekonali następnego dnia, gdy celny ogień artyleryjski dezorganizował koncentrację niemieckich sił. Nacierające oddziały Wehrmachtu poniosły duże straty przedzierając się w okolicach Słupii i Rząsawy, gdzie znajdował się styk walczącego 84 pp a 2 pp Legionów gen. Czyżewskiego. Zaatakowano wschodni skraj obrony 84 pp pod Oleśnikiem i na pozycję I batalionu 2 pp Legionów pod Księżym Młynem. Odcinek Kraszewice bronił I batalion 84 pp rozmieszczony od Oleśnika, poprzez wieś Wyr, dalej brzeg Widawki o ujścia Rakówki do Słupi.

Na skutek wygięcia linii obrony Polacy musieli kierować ogień w trzech kierunkach. Z niepokojem nasłuchiwano odgłosów walk o Góry Borowskie, gdzie śmiertelną i zażartą walkę toczył 2 pp Legionów. Gdy pod koniec dnia zapadła cisza, stało się jasne, że nie uda się utrzymać zajmowanych pozycji. Bohaterski bój na Górach Borowskich uratował 30 DP przed okrążeniem i zniszczeniem.

Niemieckie ataki na kierunku Zarzecze-Słupia o Rząsawa-Oleśnik były rozbijane przez celny ogień żołnierzy 84 pp. Niemcy nie mogli w ten sposób przebić się do Bełchatowa. Kanonierzy przy działach byli rozebrani do naga, pot spływał strumieniami pomieszany z kurzem i błotem. Morale żołnierzy stało na bardzo wysokim poziomie. Artylerzyści mieli tylko jedno zmartwienie, czy starczy amunicji, jeśli Niemcy będą nadal nacierać z taką siłą.

Był to dzień najgorętszy i nader ciężkich walk 30 Poleskiej Dywizji Piechoty, która utrzymała w swych rękach główną pozycję obrony „Szczerców” po zlikwidowaniu dwóch włamań niemieckich pod miejscowościami Żary i Teofilów (rekonstrukcje tych walk można było obejrzeć w Bełchatowie w 2013 r. i 2014 r.).

Wieczorem rozpoczęto działania odwrotowe, wobec przełamania pozycji polskich na Górach Borowskich. Załamanie się obrony w tym miejscu otwierało Niemcom drogę na Piotrków, skąd były dogodne drogi w kierunku zachodnim, bezpośrednio na tyły grupy operacyjnej „Piotrków”. Zagrożona została Łódź. Porażkę poniosły inne jednostki operacyjne: 7 DP w rejonie Częstochowy została rozbita, 25 DP zepchnięta z rejonu Kalisza, a 10 DP spod Sieradza.

Należało więc uniknąć oskrzydlenia. Wycofywanie, niektóre oddziały 30 Poleskiej Dywizji Piechoty rozpoczęły o godz 24.00 dnia 5 września 1939 r. Żołnierze z niechęcią odchodzili z pozycji, których nie udało się Niemcom zdobyć. Dzięki dobremu dowodzeniu i ofiarności żołnierzy podczas walk nad Widawką, sprawiły że 30 DP jako jedyna spośród wielkich jednostek Armii „Łódź”, odchodziła na północ w najlepszym porządku, zachowując łączność pomiędzy pułkami i dowództwem dywizji.

Zakończyły się walki pod Bełchatowem. 6 września niemieckie oddziały wkroczyły do miasta zniszczonego przez bombardowanie. Bitwa nad Widawką i na Górach Borowskich pokazała męstwo polskiego żołnierza, który bił się dzielnie i z powodzeniem. Natomiast o porażce zdecydowały czynniki, które od zwykłego piechura nie były zależne.

II wojna światowa w okolicach Bełchatowa, cz. IV

schron Schron „Grunwald” w Faustynowie, widoczny ślad trafienia.

 

Kolejny dzień walk nie przyniósł radosnych wieści dla żołnierzy obsadzających odcinek obronny nad Widawką. Około godz 11.00 nieprzyjaciel zajął Szczerców i rozpoczął bardzo ostrożnie rozpoznanie na całym odcinku obronnym Dywizji. Niemieckie lotnictwo silnie rozpoznawało i bombardowało drogi wciąż przepełnione tłumami uciekinierów, czyniąc duże straty wśród ludności cywilnej. Nie były to najgorsze meldunki jakie otrzymywał gen. Leopold Cepak, dowódca 30 Poleskiej DP. Spełnił się najczarniejszy scenariusz, który spędzał sen z powiek generała. Niemieckie siły pancerne przełamały front w tzw. luce częstochowskiej, 70 kilometrowy odcinek oddzielający 30 DP od 7 DP z armii „Kraków”. Wołyńska Brygada Kawalerii (marszałek Rydz-Śmigły wyznaczył im obronę luki) nie była w stanie powstrzymać potężnych sił wroga, które zaczęły wlewać się do serca kraju. Dla 30 DP oznaczało to okrążenie i zniszczenie.

Dywizja zdążyła jednak obsadzić umocnienia nad Widawką i gotowa była do walki. 30 pułk artylerii lekkiej i 30 dywizjon artylerii ciężkiej skutecznie powstrzymały marsz XI Korpusu. Niemcy poczekali na swoją artylerię, która ok. 11 zaczęła ostrzeliwać pozycje 84 pp (młyn Żar i wydma Chmielowiec). Nie przyniósł on wielkich strat, ale wpływał demoralizująco, zwłaszcza wobec świetnego rozpoznania pozycji przez Niemców. Zaczęto słusznie podejrzewać, iż to dywersanci podają niemieckim artylerzystom dokładne namiary. O wielkim szczęściu mogli mówić oficerowie zebrani w dworze w Słupi. Podczas odprawy na dwór i okolice spadł grad pocisków, rujnując zabudowania. Oficerowie cudem przeżyli, co dla dywersantów było bez wątpienia sporym zawodem.

Po południu doszło do walk wysuniętych polskich placówek i czat na południowym brzegu Widawki w okolicach Kuźnicy Kaszewskiej, Zarzecza, Trząsu i Puszczy. Naprzeciw polskim pozycjom zmierzała 18 i 19 DP z XI Korpusu Wehrmachtu. Wycofujący się żołnierze spalili mosty i niektóre młyny nad Widawką m.in. w Słupi i Żarze. Nad Widawkę nadciągała sroga burza…

II wojna światowa w okolicach Bełchatowa, cz. III

Polish_infantry_marching_1939

 

Od świtu 3 września panujący w powietrzu Niemcy kontynuowali naloty na tabory zarówno wojskowe jak i cywilne. Okrutny los spotkał Szczerców, po którym zostały same zgliszcza. Bombardowano szczególnie szosę Rusiec-Szczerców-Bełchatów, drogę odwrotu polskich wojsk. Przystąpiono do zajmowania pozycji, które okazały się opuszczone. Liczono, iż umocnienia będą obsadzone przez zmobilizowane jednostki. 30 DP zamiast odpoczywać po trudach walk i marszu, musiała przystąpić do kolejnego wysiłku oczekując nadejścia nieprzyjaciela. Po zajęciu pozycji „Szczerców” wystawiono placówki ubezpieczające we wsiach Będków, Stróża i Faustynów, a kawaleria dywizyjna rozpoznawała zachodni rejon w okolicach wsi Kodrań i Broszęcin. Dowództwo 30 DP zajęło stanowisko w Parznie.

Ostatecznie 30 DP przyjęła następujące ugrupowanie:

83 pp na odcinku zachodnim mający w pierwszej linii I i III batalion (od Faustynowa do Magdalenowa), II baon znajdował się w odwodzie na wschód od Lubca – miał współdziałać z III baonem 82 pp ochraniając pozycje na kierunku Szczerców-Bełchatów. 84 pp obsadził odcinek Podklucze-Chmielowiec (III baon) oraz linię Widawki (I i II baon) broniąc pozycji od strony Rogowca i Woli Grzymaliny.

Trzeciego dnia wojny zasłyszano wieści, które wlały dużo nadziei w serca polskich żołnierzy. Zachodni alianci – Francja i Anglia wreszcie wypowiedzieli wojnę III Rzeszy. Pojawienie się oddziałów 30 DP na odcinku obronnym Widawa-Szczerców również wpłynęło dodatnie na żołnierskie morale. Zajmowano sobie znane pozycje, które budowano wiele tygodni. Piechur zdobywał dzięki temu pewność i nabierał odwagi do dalszych walk. Nikt z nich nie spodziewał się, że w ciągu kilkudziesięciu godzin otrzymają rozkaz do odwrotu.

Tego dnia nie doszło do walk z Niemcami, którzy zaniechali pościgu po przekroczeniu Warty. Uratowało to bez wątpienia polskie oddziały, którym groziło całkowite rozbicie. Podobnie spokojnie minęła noc z 3 na 4 września. Zwiastowało to burzę, która nadeszła następnego dnia.